Piotr Świderski TOP
SPONSORZY
octopus AMIT h skrzydlewska logo holistic polska naturalna medycyna-logo
mix_tokarski (21)
4 listopada 2017

Świder po badaniach. Niedługo kontrakt

Autor: Konrad Cinkowski

Rozpoczął się siódmy miesiąc absencji Piotra Świderskiego, który wciąż przebywa pod stałą opieką lekarzy i wraca do zdrowia po tym, co wydarzyło się 10 marca we włoskim Lonigo. Zawodnik jest po kolejnych badaniach i konsultacjach, które odbył w miniony piątek (27.10 – dop. red.) i nie ukrywa, że powoli poprawia się jego sytuacja. Na przełomie stycznia i lutego czekają go kolejne obserwacje, niewykluczone, że kluczowe w temacie ponownego uprawiania sportu. – Zgadza się, widziałem się ostatnio ze swoim lekarzem, który przeprowadził mi kolejną serię badań, przepisał nową dawkę „smakołyków” w postaci innych  słabszych leków i umówiliśmy się, że w styczniu spotkamy się ponownie, przeprowadzimy znów badania, porównamy je z tym co było teraz, co było wcześniej. Wtedy będziemy podejmować jakieś decyzje, co dalej. Ja w żaden sposób się nie wychylam, choć nie ukrywam, że liczyłem już na jakieś wiążące decyzje – mówi nam Piotr Świderski.

Choć w głosie Piotrka dało się usłyszeć optymizm i radość, o tyle rodzina nie jest już tak ochoczo nastawiona do tego, by Drużynowy Mistrz Polski z 2014 roku wrócił na motocykl i znów czynnie uprawiał sport żużlowy. – Wiadomo, że rodzina nie jest szczęśliwa, że mam zamiar podpisać kontrakt i kontynuować jazdę w lewo. Nikt nie dopuszcza myśli, że będę dalej „świrował”, wiedząc co się działo w marcu. Tematu zamkniętego jednak nie ma, nie zamierzam ogłaszać końca kariery. Wszystko się może jednak wydarzyć, cały czas ta decyzja lekarza mnie nieco „blokuje”. Nikt mi nie może zakazać, ale czasem zdrowy rozsądek może zaważyć o czymś. Ja jednak chcę wrócić na tor i dalej jeździć.

W środę w naszym kraju rozpoczęło się okienko transferowe. Zawodnicy do 14 listopada mają czas, by podpisać stosowne papiery, które pozwolą im na starty w którejś z trzech klas rozgrywkowych w Polsce. W tym roku ten okres nie do końca dotyczy „Świdra„, który już postanowił, z którym klubem się zwiąże na najbliższe dwanaście miesięcy. – Mogę potwierdzić, że w tym okienku transferowym podpiszę kontrakt z zespołem Orła. Pan Prezes Witold Skrzydlewski jak i trener Janusz Ślączka  dają mi szansę, by związać się z klubem teraz, bo gdybym dostał zgodę na powrót na tor już w marcu, wówczas nie muszę się martwić o jazdę i czekać na okienko transferowe w maju. Wiadomo, propozycje są tez inne, ale nie mam możliwości potwierdzenia, nie mogę się na nic z nikim umawiać. Mogę podpisać kontrakt  warszawski, zawodnika oczekującego, a jak zabraknie miejsca w Łodzi to wypożyczenie można ugrać w każdej chwili i zmienić klub. Tutaj jednak muszę naprawdę podziękować klubowi, który wyraża chęć dalszej współpracy, mimo że nie było mi dane wyjechać na tor. Jestem w świetnych relacjach z osobami z tego klubu, pozostaje tylko dziękować – dodaje nasz rozmówca.

Pechowe rozpoczęcie sezonu spowodowało, że rawiczanina w tym sezonie nie oglądaliśmy w żadnej żużlowej imprezie. Zgodnie z Regulaminem Sportu Żużlowego taki zawodnik powinien utracić swoje uprawnienia do startów, lecz z informacji jakie posiada obecnie rawiczanin, jego sytuacja jest nieco inna.  – Teoretycznie tak, ale inaczej jest jak nie jeździsz z powodu urazów, kontuzji. Wstępnie dowiadywałem się na ten temat i tak to wygląda, że mam „zielone światło” w temacie powrotu na tor, bez konieczności przystępowania do egzaminu na licencję żużlową. Wiadomo, że do sytuacji doszło przed sezonem, podczas obozu treningowego, to nie było tak, że sam zrezygnowałem z jazdy, bo nie chciałem jeździć. Jednak jeśli będzie potrzeba zdawać egzamin teoretyczny to jestem gotów, a praktyczny? Jak będzie trzeba to też, choć nie wyobrażam sobie tego, by po tylu latach odnawiać jazdę solo i w czwórkę (śmiech dop. red.).

KLUBY

Orzeł Łodź
Copyright © 2017 by Adam Gondek